Monday- suck day

Wczorajszy dzień mieliśmy bardziej aktywny niż Sobotę. Spędziliśmy go całego ze znajomymi na świeżym powietrzu. Na początek usiedliśmy w lokalnej restauracji na lunchu i drinkach, a popołudniu przenieśliśmy imprezę na dach naszego budynku.

mKzFCA9HNeYla5kkDKF020140119_173712

Pogoda była fantastyczna i wymarzona na siedzenie na dworze, było ciepło, słonecznie ale nie za gorąco.

No i to może właśnie przez tą miłą i beztroską atmosferę ( czytaj za dużo wino) dzisiejszy dzień był taki ciężki: rano nie mogliśmy zwlec się z łóżka, w pracy skrzynka zasypana była emailami i nie wiadomo było za co się najpierw zabrać, w drodze do domu musiałam zrobić zakupy jedzeniowe i stać w długich kolejkach, bo w domu lodówka pusta, no i na zakończenie trzeba było ugotować obiad…

Ogólnie BARDZO nie lubię Poniedziałków, a ten mnie w szczególności wykończył. W Charlottesville (przez ponad rok) mieliśmy z Mike nasz  mały rytuał. W każdy Poniedziałek po pracy spotykaliśmy się na półtoragodzinnej jodze (ćwiczenia wytwarzają w ciele endorfiny- hormony szczęścia), a po powrocie do domu, oglądaliśmy wspólnie film i bezkarnie zajadaliśmy się smakołykami.  W San Antonio jeszcze nie znaleźliśmy naszej recepty na umilenie tego dnia. Myślę, ze wspólny spacer nad rzeka oraz film lub dobra książka pomogą nam zakończyć ten dzień bardziej pozytywnie. (bo na wypicie mniejszej ilości wina dzień wcześniej i uniknięcie bólu głowy, to już chyba za późno;))

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s